Strona główna Felieton na dziś Klimaty z PRL „Z kuferka wspomnień Marianny” Cz.6 _Choroba cioci_zredagowała Johanka

„Z kuferka wspomnień Marianny” Cz.6 _Choroba cioci_zredagowała Johanka

0
239
DSC09184-scaled

Moi Kochani, otrzymałam od Przyjaciółki Marianny kilka opowiadań , wspomnień z PRL, z dawnych lat i całkiem niedawnych  – tak mnie zaciekawiły, że postanowiłam za jej zgodą je zamieścić na mojej stronie. Tekst poddałam zredagowaniu na potrzeby tej strony. 

Kochana Ciocia

Z ciocią, która była siostrą matki  miałam bardzo bliski kontakt. Kiedyś  w czasie rozmowy obiecałam  w razie choroby swoją pomoc.

Potem, jak była po wylewie i sparaliżowana, wzięłam ją do siebie, aby  razem z mężem  sprawować nad nią opiekę.

Z pewnością nie muszę dodawać jak  ciężko sprostać wymaganiom chorego. Czasami  miałam wrażenie, że dłużej  nie wytrzymam, ale parę godzin później  znów  było lepiej.

Któregoś dnia  klientka w sklepie opowiadała  kazanie, które   podczas wycieczki słyszała w jakimś  kościele.

Otóż  pewien mężczyzna był bardzo nieszczęśliwy. Wcześnie  zmarła mu żona, potem stracił dziecko, a na końcu w pożarze spłonął jego dom. Miał pretensje do Boga, dlaczego innym  tak się  dobrze powodziło, a  on musiał całe życie nosić taki ciężki krzyż.

Pewnej nocy przyśnił mu się Pan Bóg i powiedział, skoro tak ciągle narzekasz to wybierz sobie inny krzyż. Otworzył przed nim ogromną  halę, gdzie było mnóstwo krzyży w różnych rozmiarach. Jednak mężczyzna chodził wkoło i kolejno krzyże  przymierzał, ale żaden z nich mu nie pasował. Jeden za duży, drugi za mały, jeszcze inny  niewygodny itd.

Nagle, kiedy już miał wychodzić tuż przy wyjściu znalazł idealny  krzyż, który mu doskonale pasował i nie uwierał na ramieniu. Wtedy Pan Bóg podszedł do niego i powiedział: widzisz, wybrałeś ten sam krzyż, który nosiłeś przez całe swoje życie, bo tylko taki potrafisz udźwignąć.

To kazanie tak bardzo utkwiło w mojej pamięci, że zawsze, kiedy miałam jakieś przeżycia przypominałam sobie to opowiadanie.

Całe życie borykałam się z problemami.

Jedne  się jeszcze nie kończyły, a  inne już  zaczynały. Jednak mimo różnych trudności  zdołałam wszystko przeżyć.

Dzisiaj po wielu latach stwierdzam, że nie należy nigdy tracić nadziei.

Jeśli ktoś ma wiarę w sobie  i  nie poddaje się z pewnością zdoła pokonać wszystkie problemy.

Śmierć Cioci

Dziesięć miesięcy później ciocia zmarła.

Bardzo boleśnie przeżyłam jej śmierć ponieważ była moją powierniczką.

Zawsze powtarzała żyj tak, aby za Tobą wszyscy płakali, a nie przez Ciebie.

Niczego co przeżyłam, albo w życiu osiągnęłam nie żałuję.

Może nie chciałabym pewnych etapów życia  ponownie przeżywać, ale warto było  przejść przez życie i tego wszystkiego doświadczyć, bo  każdy dzień  ma swoją wartość.

Nie jestem idealna, ale to dzięki własnym przeżyciom mam więcej zrozumienia dla innych.

Kiedyś przez przypadek  poznałam pewną  kobietę, która narzekała na dzisiejsze czasy  i znieczulicę ludzi.

Potem w  czasie rozmowy zaczęła opowiadać  jak było dawniej ciężko, kiedy  dzieci chorowały, a trzeba było  iść do pracy.

Wiele razy zmuszona była pozostawić całą trójkę w mieszkaniu bez opieki. Wprawdzie mieszkała niedaleko swojego  zakładu, ale ryzykowała utratą pracy, kiedy po kilka razy  biegła do domu sprawdzić, czy dzieciaki czegoś złego nie wymyśliły.

Skromny bohater i pomocnik

W dość dużym zakładzie pracy tylko jeden  współpracownik okazał zrozumienie i zawsze jej  nieobecność ukrywał przed  przełożonymi.

Była mu ogromnie wdzięczna, ponieważ ryzykował także utratą swojej pracy, a przecież  miał czwórkę dzieci.

Jakiś czas później odeszła do innego zakładu  i nie miała z nim kontaktu.

Po latach, kiedy dowiedziała się o jego śmierci była zrozpaczona. Miała wyrzuty sumienia, że nie była na jego pogrzebie.

Z  zainteresowaniem coraz bardziej słuchałam tego opowiadania i nagle w czasie rozmowy okazało się, że tym mężczyzną był … mój ojciec.

Kobieta była tak samo jak ja  zaskoczona i nie ukrywała radości z naszego spotkania.

Czy to nie wspaniałe, aby  po wielu latach jakie minęły od śmierci ojca  jeszcze  ktoś  tak ciepło i życzliwie wspominał  jakim był człowiekiem ?

Myślę, że na podstawie takich przykładów można się w życiu wiele nauczyć. To wielka satysfakcja jeśli komuś można w jakiś sposób pomóc.

Koniec części 6 , zapraszam na kolejną